motyw jesienny, obydwa rysunki na papierze A3 200g/m2
Drugi list do uczuć jesiennych!
Drogie Uczucia Jesienne!
Stało się; nawet koniec świata
nic nie zmienił. Jest coroczna jesień i wy!
Są i myśli o tym co na tyle ciepłe
by to co zimne stało się przyjemne.
Fakt; marzyć nigdy nie bronicie
ale to nie to co poczuć:
dreszcz zimna;
i gdy przemoczony
stoisz przed drogowskazem:
Cierpliwe czekaj!
Wiem! cierpliwość się opłaci,
odejdziesz i będzie,
to raz mroźniej, to znów chłodniej.
Pewnie też ktoś zabije czas,
by nie leczył ran po wspomnieniach.
Dlatego pewnie lepiej
uśmiechnąć się od serca,
policzyć to co bez znaczenia
I zacząć myśleć o kolejnym
liście wśród liści doczekanym.
Jeszcze pożegnam się, to takie ludzkie
wszak jutro: zimno, zapowiadane.
.......................................Slawrys...
Uciekam od ciepła jesienią
i chowam myślami przed zimnem.
Wspomnienia takie a nie inne
i droga taka dziwna;
sprawdzam co raz i nie ma!
nawet jednego miejsca,
co by było opoką drogowskazom.
Słucham jesieni wbrew ciszy
i uciekam od zimna co na wprost.
Lubie mosty za to jesienne,
siąść na ich skraju i patrzeć,
jak wszystko takie samo
umiera z każdym uśmiechem
potem unosi się do nieba.
Łudzę się że to nie ucieczka
to tylko chuchanie na zimne skutki.
Tam gdzie nie widać drugiego brzegu,
jest miejsce na trochę szczęścia.
Nie widać go i nie czuć, ale jest!
takie ciepłe i dobre i mądre,
ukryło się tam przed ludźmi.
..............................Slawrys...
Dzień w mgle się chowa, choć to noc
powinna się ukryć w jakieś zakamarki.
Świt ! jest czas na przegląd starych myśli,
są jesienne od powstania i od kiedy istniejesz
jako kolor, jako westchnienie i gdy się śmiejesz.
Nikt nad tym nie panuje, ot twórcy bezmyślni.
Dzień ukrywa wspomnienia, choć to noc
powinna ukryć marzenia w blasku gwiazd.
Za wiatr chcą stworzyć klimat kapryśny,
co szuka ciepła, a zimnymi faktami obleje.
Potrafi naiwnie widzieć tyle i mieć nadzieję.
Te uschłe kwiaty z nieba zrzuca ktoś domyślny.
Dzień przegląda się w cieniach nocy,
prosi o chwilę... nie powinien... jest chłód.
Tak cudnie schną kwiaty. Nad tym czuwaliśmy,
by nie były jak ironia losu, co truchleje
na wieść o słocie, o mrozie, bo dotrwaliśmy.
Noc ukryła w kałużach, co dzień stworzył;
uczucia nic nie poczuły pochylając się.
Od wszystkich smutków czas ciemnieje,
zbiera co nie zasiał żal, przecież byliśmy!
A kwiaty jesieni kwitną, to nie ich zmartwienie.
..................................................Slawrys...
postanowiłem jeszcze raz zmierzyć się z nim i tak powstał ... ten tekst powyżej!
Skonsultowałem się z fachowcem, ja już ślepnę i głuchnę i jeszcze co raz słabiej chodzę
ale próbuje jeszcze coś stworzyć ... dlatego macie do oceny czytelnicy!
Do tego muzyczny bonus:
postanowiłem zmierzy się z starymi wersami jeszcze raz i tak powstał ten:
*****************************************************
Samemu usiąść nie sztuka - po raz drugi!
Czasem myśli są jak wiatr zimne,
to przegonią wszystkie marzenia;
to znów idą po śladach cierpienia,
wypełniają puste alejki jesienne.
Szron je co świt traktuje ironicznie
oprószy siwizną i wspomnieniami.
Potem zaprosi do uśmiechania
gdy uczuć ciepłych zabraknie.
To nic ważnego, chcieć iść!
Bez myśli przewodniej
co nazwie potknięcie
próbą uczuć i czasu;
w bałaganie znaczeń
nienazwanych słowem
niepoznanych smakiem
ślady są takie zamglone.
Sensem wędrówki stało się upadanie,
a miały być miejsca godne zatrzymania;
by usiąść przy Tobie, bez obiecywania
za to z oddechem ulgi; mdłe przetrwanie.
Sytuacja przerosła powagę chwili;
jest wiele miejsc dobrych do czekania
na ścieżkach jesieni ktoś sztukę uprawia
siada sam, wśród tłumu uczuć nieznanych.
...............................................Slawrys... (październik 2015)
Nie oceniam przeszłości, patrzę na nią
pochylam się powoli w kierunku jesieni.
Jeszcze czuje ciepło co z serca i z dłoni,
a już są godni co wspomnienia pogonią.
Tak, po prostu kieruje się ku myślom,
z głową podniesioną nad dnem dryfuje.
Przypomniałem sobie; uczucia się kupuje,
a ja kopię liść; był na ziemi - to ku gwiazdom.
Już? Dziwne uczucie, znów po raz pierwszy
znalazł się na mojej drodze, jak jesień.
Zgubił się końcem lata, z wspomnieniem zieleni
co taka chłodna; mój gest uznał że lepszy?
Nie rozumie go, dlaczego ja? Razem upadamy, fakt!
i nie mamy przyszłości, i nie możemy chcieć.
No tak; tak samo patrzymy dobrze umrzeć,
zostawić po sobie nie tylko proch, łaski godny akt.
Zatrzymałem się, to nie żart; drugi liść spotkałem
a nie marzyłem o nim, już nie kopnąłem; pokochałem.
Wsłuchałem się w szelest i jak śpiewa z wiatrem,
i zapomniałem; poczułem ulgę - zapomniałem.
.....................................................Slawrys...
************************************
kilka lat temu zrobiłem rysunek, napisałem wersy i zrobiłem pocztówkę literacką;
postanowiłem jeszcze raz zmierzyć się z tym tematem i tak powstały kilka dni temu
te wersy (ilustracji nowej nie robiłem; ta stara wciąż dobra)
.... link do starszego wpisu z rysunkiem i wersami "pierwszy liść":
wypływamy na jesienne morze
brzeg zostawiając tym co jeszcze czują
budujemy z ciepła okręt bez żagli
z podarków serca i siebie
tworzymy solidny pokład
i wiatr wieje po myśli
w godzinie wyrwanej z kontekstu ukrywamy
te pieszczoty zmysłów; i te pocałunki
gdzie głębokość doznań ukryliśmy na dnie
ktoś czas zmienia, zimno będzie, zimniej
jeszcze spotykamy się po kryjomu
w tych kilku gestach i chwilach
są na tyle trwałe, możemy istnieć
nie prosząc o pożegnanie
w godzinie wyrwanej z jesieni ukrywamy
te pieszczoty zmysłów; i te pocałunki
unosimy się ponad; tak głęboko aż po niebo
nie mamy nic już, sześćdziesiąt minut tylko
podobne trochę do wieczności
ktoś je wykreśli z naszych dni i nocy
jedynie my umieścimy w niej całe sny
tratwa to czy ostatnia deska ratunku
w godzinie wyrwanej z rozkoszy ukrywamy
te pieszczoty zmysłów; i te pocałunki
składane w darze, tym wszystkim straconym
.......................................................Slawrys...
koronuje chwile namaszczam
umieszczam je na tronie życia
wyniesionego na jesieni
a dlaczego wtedy? a bo, tak!
bo świt jesienny nie szlocha
rodzi bez bólu nową nadzieje
i kropla po kropli deszczem zmywa
każde słowo z obiecanej ziemi
bo popołudnie jesienne nie wzdycha
za niczym nie tęskni i nie marzy
rozsiada się wśród deszczu i mgły
i sączy to co zgotował on, los
bo wieczór jesienny nie przejmuje się
podaje pomocną dłoń ostatniej chwili
i z śmiechem układa się z mrokiem
kto dłużej wytrzyma w deszczu i chłodzie
bo noc jesienna nie rozpacza
pozwala z sensem pożegnać się
z tymi wszystkimi nadziejami i uczuciami
co nie zdążyły zmoknąć i przyjść ogrzać się
a dlaczego wtedy? a bo, tak!
wzniesiony na jesieni tron
pozwala chwili być tą najważniejszą
co ukoronowała czas zimna, życiem
...Slawrys...
ps; znów inspiracja bluesem; słuchałem utwór "jest gdzieś taki dom" Tadeusza Nalepy
i napisałem powyższy tekst; pozdrawiam czytających i dodaje muzyczny bonus:
stało się to co musiało
w pierwszy tydzień Wagi
ktoś na szali ciepło położył
efekt nijaki,
w nadgniłych chwilach
sens burego świata tkwi
wszystko jest takie na pół
już chce upaść
a jeszcze nie wie gdzie
czy ma się w mroku ukryć?
czy wystarczy blask oczu?
czy wystarczy trochę wilgoci i pleśni?
czy bardziej trzeba zamienić się w odór?
a marzenia znów mają swoją wersje
demolują każdy fakt i mit polerują
budzą się i nas jesiennym porankiem
by świtem Twoje ślady okryły liście kolorowe
złotem i brązem i żółtym ciepłem
pozwalają usłyszeć szelest, gdy trwałaś
byliśmy gdzieś w tym świecie
ty byłaś całym dniem, mrokiem i światłem
ja pierwszą i ostatnią sekundą uczuć
w której wołałem kocham
i brzmi gdzieś to słowo i słychać ich taniec,
ci co idą po ich śladach odkrywają na nowo
są zawsze co jesień w tych samych znakach
życie ich rozdzieliło, w tęsknocie się odnajdują
są piękni miłością co nigdy nie upada; na dno.
...Slawrys...
ilustracja: papier A3 200g/m2 ołówki HB 4B i węgiel
Jesienne figle wspomnień - po latach!
Zdarza się taki świt i dzień
nic nie rozumiesz z jego oferty;
i z tego pyłu co z deszczem tworzy
taniec wywołujący uczuć jesień.
Takie tango bez śmiechów, bez pary
co ruszy w tłum kropel z nadzieją,
że wypełnia puste uliczki taktami
i krokami i oddechem naszej wiary.
Prowadzi do okiennic zamkniętych,
mierzy się nawet z otwartymi ramionami;
i z tamtą chwilą, wczorajszym latem
zakochanym w samej myśli, w oczach twych.
I chcę być w ogrodzie; gdzie my; i ty,
chodzimy wśród zapomnienia kolorów;
uśmiech losu pielęgnujemy by kwitł
schowany pod parasolem obcej tęsknoty.
Uczucia, skąpane w legendzie istnienia
przywilej jesiennego szczęśliwego zapomnienia.
......................................................Slawrys...(19 listopad 2015)
*********************************************************
wersja pierwsza z września 2013 jesienne figle wspomnień